logotype
  • image1 Loża żeńska Gaja Aeterna na Wschodzie Warszawy
  • image2 Samorozwój poprzez indywidualną pracę nad wartościami
  • image3 Wolność sumienia, poszanowanie godności i odmienności innych

Spiralny rozwój

W czasach nieograniczonego wręcz dostępu do informacji, łatwo poddając się prostocie czerpania jej z zewnętrznych źródeł, przytaczając teksty, opracowania, cytaty ulegamy złudzeniu, że poruszyliśmy niemal wszystkie możliwe aspekty zagadnienia, odpowiedzieliśmy prawie na wszelkie pytania. Powołując się na encyklopedie, Wikipedię, cudze idee, zbyt często zaniedbujemy, pomijamy, może nawet lekceważymy jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze, źródło wiedzy – wgląd w siebie. Wgląd, który wydaje się być kwintesencją wolnomularskiej pracy. Teoretycznie naszą bibliotekę aleksandryjską mamy zawsze przy sobie, w praktyce dotarcie do jej bezcennych zasobów okazuje się arcytrudnym zadaniem. A tu właśnie - w centrum, w naszym  biegunie spirali - jest wszechobecny Duch, nasze bogactwo, wewnętrzna mądrość i najważniejsza odpowiedź: „Jakie jest moje zrozumienie? co ja myślę? co czuję? co to dla mnie znaczy? Jak informację przetworzyć w wiedzę, a wiedzę w zrozumienie?”  W tym kontekście wiedza encyklopedyczna, dostępna każdemu, nie wydaje się być pomocna. Potrzebujemy odważnego i głębokiego wejścia w głąb siebie, bowiem jak w kole hermeneutycznym nie można zrozumieć całości bez zrozumienia szczegółów, nie można zrozumieć szczegółu bez zrozumienie całości.  

wglądPrzyglądając się ludzkiemu doświadczeniu nie sposób nie zauważyć, że prawdziwy rozwój przynosi zmianę, a ta – niestety - nie zawsze dokonuje się w radosnym akcie tworzenia. Zmiana zachodzi często wtedy, gdy jesteśmy wreszcie gotowi spojrzeć na to, co już znamy pod zupełnie nowym kątem. Każda istotna, przełomowa, ważna zmiana poprzedzona jest wglądem w siebie, poznaniem swojej prawdziwej natury, nawet zaprzyjaźnieniem się z własnym cieniem. To praca okupiona rozczarowaniem, a nierzadko cierpieniem. Rozwój duchowy to praca alchemiczna, która stawia alchemikowi wysokie wymagania. W tym bodaj dwa najtrudniejsze – zaufanie procesowi transformacji oraz cierpliwość, dla których czas ma kluczowe znaczenie.

Jednakże w naszym współczesnym świecie praktycznie każdą dziedzinę życia opanowała żądza natychmiastowego rezultatu. Od diety cud po szybkie zarabianie przez klikanie.

Nie ominęło to szaleństwo obszarów rozwoju osobistego. Różne warsztaty obiecują odzyskanie pewności siebie w weekend, poczucia szczęścia dzięki jednemu seminarium, dotarcie do sensu życia na stronach bestsellerowego e-booka.

Przyznanie, że rezultat pożądany i trwały jest możliwy do osiągnięcia w co najmniej dziesięciu krokach, z których każdy z nich to praca na tygodnie, miesiące, a nawet lata skazywałoby oferenta takiej usługi na śmierć głodową.

Konieczność sumienności i wytrwałości w celu osiągnięcia wymarzonych rezultatów, dla większości współczesnych ludzi wydaje się być zadaniem niechcianym, wrogim, niewykonalnym. Awersja do długotrwałego, nieefektownego wysiłku pod znakiem zapytania stawia również sam cel – jeśli nie jest wart trudu, nadal jest celem czy zaledwie mrzonką?

Kiedy zatoczymy koło i trafiamy do punktu w którym już kiedyś byliśmy, nie chcemy go ponownie przerabiać. Przecież to znam! Już tu byłem, i mam to załatwione. Przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się jednak, że jakaś lekcja nie została odrobiona, albo nasz rozwój wymaga, by sprawie przyjrzeć się jeszcze raz, wnikliwiej i uważniej, uwzględnić pominięte aspekty, czy to rozwoju ducha, okiełznania emocji, bądź zadbania o materię. Jeśli jest to dla nas przykre, uciążliwe lub niewygodne, pytamy „Dlaczego znów mi się to zdarza”? Być może warto poprawić pytanie: „Po co kolejny raz to sobie zdarzam?” Zabieramy swoje doświadczenie w drogę, aby je przerabiać w innych okolicznościach, z inną świadomością natury żywiołów, które w kolejnej podróży ujawniły nam swoje nowe oblicze.

spiralaKręcenie się w kółko może zdawać się zatrzymaniem się w rozwoju, utknięciem w miejscu. Ale nie zawsze tak jest. Czasem jest to tylko brak perspektywy, niezbędnej by ten rozwój dostrzec i docenić. Człowiek czuje się zagubiony, ponieważ ma wrażenie, że co zrobi krok w przód, to wraca na poprzednie miejsce, krok do przodu i znów powrót, a może nawet cofanie się. Dominuje wrażenie bezsensownego i bezcelowego ruchu, który jakby niczego nie wnosi i niczego nie zmienia. Ale gdyby przyjrzeć się temu ruchowi z właściwej perspektywy, okazuje się, że z każdym pozornym powrotem do punktu wyjścia, coś nowego zabieramy ze sobą w drogę. Jest to więc ruch spiralny, który wymaga pokonania kilku kręgów piekieł, wyrosłych z oślepiającej świadomości własnych wad i tego kim naprawdę jesteśmy, z jednoczesnym konsekwentnym ruchem wokół centrum, naszego Ducha, który przypomina, że w istocie jesteśmy Jednią, cudowną i kompletną całością stworzoną z elementów, których zrównoważenie pozwala osiągnąć harmonię.

Spirala symbolizująca początek i rozwój uświadamia dużo więcej. Pokonując drogę w przestrzeni myślimy, że osiągnęliśmy cel. Pokonując drogę w czasie myślimy, że zgromadziliśmy doświadczenia. Czymże jednak jest wiedza, doświadczenie i sama droga jeśli nie dokonaliśmy zmiany? Jeśli zabrakło nam odwagi, aby przedrzeć się przez kręgi lęku, obaw, własnych słabości? Czy mamy dość zaufania do siebie samych, do świętego i mistycznego centrum wewnątrz nas, które jest w istocie pierwotnym źródłem, w którym wszystko jest dostępne jako ocean możliwości?

Zakończę zatem tę deskę cytatem poety Thomasa S. Eliota:

Nie możemy ustawać w poznawaniu. A jego końcem będzie przybycie do tego miejsca, w którym zaczynaliśmy i poznajemy go po raz pierwszy.

 Mona Caisy, 14.02.2015