logotype
  • image1 Loża żeńska Gaja Aeterna na Wschodzie Warszawy
  • image2 Samorozwój poprzez indywidualną pracę nad wartościami
  • image3 Wolność sumienia, poszanowanie godności i odmienności innych

O trudach podróży od rozumu do serca

Powieść o Róży jako punkt wyjścia do rozważań o trudach podróży od rozumu do serca

Powieść o Róży to trzynastowieczny poemat francuski stworzony przez dwóch autorów: Wilhelma z Lorris, któremu ukończenie dzieła uniemożliwiła najprawdopodobniej przedwczesna śmierć, oraz Jana z Meun, który dopisał dalszy ciąg do rozpoczętej opowieści. Jest to opowieść alegoryczna, w której motyw miłości do tytułowej róży jest klamrą spinającą dwie, bardzo różne części. Historię miłosną przedstawia Wilhelm, podczas gdy dla jego kontynuatora Jana jest ona jedynie punktem wyjścia do napisania traktatu, zawierającego swoiste kompendium ówczesnej wiedzy o świecie. Powieść o Róży była poematem bardzo popularnym w epoce, także w późniejszym okresie często nawiązywano do jej treści, struktury czy sposobu poetyckiego obrazowania. Publikowana stale do XVI wieku, była jednym z najpóźniej „zapomnianych” dzieł średniowiecznych i zarazem jednym z tych, do których najszybciej wrócono po latach negowania wartości średniowiecznej sztuki – poemat opublikowano już w 1735 roku.

roseMałgorzata Frankowska-Terlecka i Teresa Giermak-Zielińska, autorki polskiego przekładu Powieści o Róży, piszą: „Formacja duchowa i upodobania estetyczne obydwu autorów są zupełnie odmienne. Wilhelm z Lorris jest wyrazicielem zasad dwornej miłości, inspirowanych dwunastowieczną poezją trubadurów. Jan z Meun natomiast na kanwie alegorycznej pierwszej części buduje poemat filozoficzny, a jego celem jest objaśnienie różnych zagadnień filozoficzno-naukowych oraz komentowanie, nierzadko zjadliwe i pełne pasji, zjawisk społecznych. Z poematu Wilhelma o subtelnych, dwornych uczuciach Jan z Meun wywiódł wielki traktat o kondycji człowieka i znaczeniu ludzkiej miłości w obrębie kosmicznego porządku”[1]. Czytelnik odkrywa bowiem bardzo szybko, że Jan z Meun, deklarując, iż opowie dalsze losy bohatera, w rzeczywistości zdaje się zapominać o nim i innych postaciach. Opowieść przeradza się w traktat trzynastowiecznego intelektualisty, który na krótkie chwile powraca do miłosnego wątku Wilhelma, by znów porzucać ten temat dla przywoływania całej swojej naukowej wiedzy. Obie części poematu – w rezultacie całkowicie odmienne pod względem treści i funkcji – dzieli nawet podejście autorów do zastosowania samej alegorii: „Alegoria nie jest dla Wilhelma z Lorris jednym z wielu środków stylistycznych, lecz wyborem całej konwencji dzieła. Jest to alegoria narracyjna, polegająca na tym, że kolejne obrazy […] układają się w ciąg zdarzeń, a jednocześnie nakazują poszukiwanie ukrytych znaczeń. […] W dziele Jana z Meun zachowany jest wprawdzie alegoryczny kształt całości, lecz alegoria liryczna ustępuje miejsca alegorii służącej wyjaśnianiu zagadnień filozoficznych i społecznych” [2].

Część Wilhelma z Lorris, licząca nieco ponad cztery tysiące wersów, jest zapisem snu narratora. Śni mu się, że budzi się rano i wychodzi na wiosenny spacer, podczas którego natrafia na ogród otoczony murem. Mur jest pokryty malowidłami przedstawiającymi przywary, które nie powinny mieć dostępu do świata dworu i miłości. W pewnym momencie piękna dziewczyna, Panna Płocha, wpuszcza go do środka, gdzie bawią się młodzi ludzie. W ogrodzie czas stoi w miejscu i trwa wieczna wiosna. Bohater znajduje tam źródło Narcyza, przegląda się nim, ale zamiast swojego odbicia widzi rosnący nieopodal krzak róży, w którym się natychmiast zakochuje. Następnie bóg miłości Amor strzela do Kochanka z łuku, a on składa mu hołd, zgodnie z obowiązującym na dworze rytuałem, tak jak wasal swemu zwierzchnikowi. W tym momencie pojawiają się inne alegoryczne postacie, które mają za zadanie wspierać miłość narratora lub mu jej zabraniać. Są to między innymi Sprzyjający i Groźny. Kochanek zbliża się do krzewu róży i prosi Sprzyjającego o pozwolenie na pocałowanie kwiatu, ale Groźny ich odpędza. Następnie Zazdrość buduje wokół róży twierdzę, a Sprzyjającego zamyka w wieży. Część pierwsza kończy się rozpaczą Kochanka.

Ów lament przeniósł do swojej części Jan z Meun – od skarg Kochanka zaczyna się jego kontynuacja poematu. Rozwaga próbuje (bez powodzenia) wyperswadować Kochankowi miłość, zaś bóg Amor przychodzi mu z pomocą. Rozpoczyna się walka o twierdzę Zazdrości, w której uwięziona jest róża wraz ze Sprzyjającym. W końcu interweniuje Natura i Kochankowi udaje się zerwać kwiat, co – jak łatwo się domyślić – jest przenośnią o wydźwięku jednoznacznie erotycznym. Gdyby Jan z Meun poprzestał na opowiedzeniu tej tylko historii, jego część byłaby znacznie krótsza. Tymczasem, wzbogacona o elementy wiedzy średniowiecznego erudyty – ówczesne nauki przyrodnicze, historyczne, antyczne mity, ale także praktyczne rady – liczy blisko osiemnaście tysięcy wersów.

Poemat ten w sposób jasny nawiązuje do wcześniejszej o około wiek poezji trubadurów, która opiewała dworską miłość, fin’amor, poprzez ukazanie dążenia do zdobycia względów ukochanej, niepowodzenia i cierpienia poety. Nietrudno tu jednak odnaleźć związki także z innymi tekstami, na przykład z tradycyjnym schematem powieści dworskiej, której tematem – podobnie jak w poezji trubadurów – jest poszukiwanie miłości [3]. W omawianym poemacie miejsce ludzi zajmują personifikacje, bohaterami stają się uczucia, który to zabieg  nie jest jednak przecież niczym nowym, stosowano go już w starożytności.

Alegoria to motyw zastosowany w dziele literackim albo plastycznym, za pomocą którego zobrazowane jest jakieś pojęcie abstrakcyjne, na przykład idea lub cecha. Oprócz znaczenia jawnego posiada także znaczenie ukryte, alegoryczne, którego rozszyfrowanie przez odbiorcę jest konieczne, by prawidłowo odczytać dany tekst lub obraz. Podobne konotacje ma pojęcie symbolu, jednak w teorii literatury i sztuki symbol i alegoria są sobie przeciwstawiane z uwagi na istotną między nimi różnicę. Znaczenie symbolu nie jest objęte żadną konwencją, a co za tym idzie jego interpretacja jest niejako jednorazowa, obowiązująca w ramach jednego utworu, podczas gdy w innym ten sam motyw symbolizować może zupełnie inne zjawisko. Tymczasem alegoria ma charakter konwencjonalny, a jej znaczenie jest ustalone i jako takie może zostać odczytane dzięki znajomości pewnych stałych związków przekazywanych w danej tradycji kulturowej. Ponadto, w przeciwieństwie do symbolu, alegoria nie stanowi w utworze całości samodzielnej pod względem sensu, tylko w sposób jednoznaczny ma prowadzić odbiorcę do uosabianych przez siebie treści.

rozum_sercePodstawowe odczytanie treści Powieści o Róży nie nastręcza większych trudności. Wykorzystane alegorie są jasne i mocno zakorzenione w kulturze europejskiej[4]. Należy do nich między innymi Amor trafiający Kochanka strzałą w serce, w wyniku czego bohater bez zastanowienia, niejako automatycznie składa mu hołd i poprzysięga wierność – jest to odzwierciedlenie porywu serca. Podobnie rzecz się ma ze źródłem Narcyza, w którym Kochanek widzi odbicie różanego pączka i pragnie go zdobyć nie zastanawiając się skąd to pragnienie się wzięło. Czas na zastanowienie przychodzi dopiero później – moment ten obrazuje spór Kochanka z Rozwagą, ale również inne alegorie odnoszące się raczej do wątpliwości jego wybranki. Są to między innymi Trwoga, Wstydliwość i Czystość, oraz Wymuszona Wstrzemięźliwość i Zły Język, czyli obawa przed zewnętrzną oceną uczuć. Opis walki między sprzymierzeńcami i przeciwnikami Amora wypełnia karty Powieści o Róży – jest to w istocie walka wewnętrzna, obrona rozumu przed tym, co irracjonalne lub nieznane. I jakkolwiek w rezultacie wygrywa serce, czytelnik ma świadomość, że obie strony konfliktu mają swoje niezaprzeczalne racje. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że współistnienie tych wrogich (a może tylko pozornie wrogich?) obozów jest konieczne do osiągnięcia swoistej harmonii, do odnalezienia sensu w irracjonalnym uczuciu, które bez interwencji rozwagi – swojego naturalnego wroga – zatrzymałoby się może na poziomie czysto naturalnej skłonności.

To pierwsze odczytanie, mimo że obrazuje walkę wewnętrzną, odnosi się do kolejnych etapów rodzenia się uczucia między dwojgiem ludzi. Nie sposób nie zauważyć przy tym, że rozwój uczucia następuje w czasie, co zostało ukazane metaforycznie nie tylko za pomocą nakreślenia kolejnych etapów walki między wspomnianymi alegoriami, ale także dzięki wyraźnemu zaznaczeniu przemieszczania się Kochanka w głąb ogrodu. Bohater pokonuje wszakże kolejne przeszkody – mur okalający cały ogród, tańczącą w kręgu beztroską młodzież, żywopłot osłaniający różany krzew, wreszcie wrogie szeregi przeciwników Amora oraz solidne mury wzniesionej i strzeżonej przez nich twierdzy Zazdrości. Warto zwrócić uwagę, że im bliżej celu, tym przeszkody trudniejsze i wymagające coraz większych poświęceń. Dla autorów i czytelników Powieści o Róży to niewątpliwie przede wszystkim stopniowe zbliżanie się do ukochanej osoby. Niemniej istotna wydaje się jednak druga interpretacja, stanowiąca zresztą uprawnione uzupełnienie pierwszej. Podróż w głąb ogrodu to także podróż do wnętrza siebie, której celem jest rozpoznanie i oswojenie swoich emocji. Chciałabym skupić się przede wszystkim na tym drugim odczytaniu, a szczególnie na powiązaniu go z zagadnieniami i wytycznymi dotyczącymi .... /część tylko dla wolnomularzy/.

Impulsem do zajęcia się tym właśnie tematem i takim odczytaniem podróży Kochanka w Powieści o Różyjest wspomnienie mojego .... /część tylko dla wolnomularzy/. Pytanie brzmiało: czy kierujesz się w życiu rozumem czy sercem? Odpowiedź: rozumem. Było dla mnie wówczas w organiczny sposób jasne, że każdy z nas – czy to na skutek naturalnych, czy wyuczonych skłonności – kieruje się albo jednym, albo drugim. A jednak postawienie mi tego pytania, a przede wszystkim moja kategoryczna na nie odpowiedź dały mi do myślenia i w efekcie wiele we mnie zmieniły. Sformułowanie „kierowanie się sercem” oznacza tu dla mnie szeroko pojętą intuicję, wyczuwanie i przeczuwanie, które może czy nawet musi towarzyszyć rozumowemu kalkulowaniu – i nawzajem. W dojściu do tego  wniosku  pomogła  mi  praca w pierwszym stopniu ..../część tylko dla wolnomularzy/ wstępnym etapem podróży w głąb siebie, jako stan pozwalający na skierowanie własnej uwagi i zewnętrznych bodźców w jedną stronę – do wewnątrz. Istota zaś ..../część tylko dla wolnomularzy/ to dla mnie nawet nie tyle samo poskromienie emocji, co przede wszystkim nabycie umiejętności odseparowania ich od rozumu. Owo oddzielenie od siebie tych dwóch sprzecznych motywacji naszych działań i wyborów ma w moim odczuciu prowadzić do tego, by nie mieszały się one ze sobą, tylko uzupełniały wzajemnie w codziennym życiu. Paradoksalnie więc ..../część tylko dla wolnomularzy/ pozwolił mi znaleźć między nimi powiązania i w efekcie równowagę, podobnie jak bohater Powieści o Róży odniósł sukces godząc w sobie przeciwności na pozór nie do pogodzenia, czyli sugestie Rozwagi i siłę Amora.

Jak zauważa Tomasz Maruszewski w książce Psychologia poznania. Sposoby rozumienia siebie i świata [5], dyskusja dotycząca emocji i poznania, a ściślej lokowania jednego przed drugim, toczy się od dawna. Autor zaznacza przy tym, że zasadniczym problemem w tym sporze jest dokładne zdefiniowanie obu pojęć. Procesy poznawcze byłyby to zatem „procesy aktywnego przetwarzania informacji, wymagające wykorzystywania dotychczasowej wiedzy, lub też prowadzące do uzyskania nowej wiedzy”[6]. Obejmują one problematykę spostrzegania, pamięci, uwagi, rozpoznawania wzorców, rozwiązywania problemów, języka, rozwoju poznawczego. Pojęcie emocji natomiast mieści w sobie komponenty nerwowe, ekspresyjno-motoryczne oraz subiektywne, czyli uczucia. W psychologii klasycznej uważano emocje za czynnik poważnie zakłócający funkcje intelektualne. Mówiąc krótko – tytułowe serce i rozum stawiano na przeciwległych biegunach i rozumiano jako wzajemnie antagonistyczne. Jak jednak stwierdza Tomasz Maruszewski w podsumowaniu swojej książki, zakłócona orientacja we własnych procesach emocjonalnych prowadzi często do trudności w rozwiązywaniu postawionych problemów i nie pozostaje bez wpływu na procesy poznawcze i rozumowy ogląd rzeczywistości. 

heartandmindKwestię tę podejmuje również Jacek Santorski w książce Sukces emocjonalny. Zauważa on, że „uznanie uczuć pozwala zarówno je zaspokajać, jak i panować nad swoim życiem emocjonalnym. Można wtedy korzystać z dobrodziejstwa intuicji, nie dając się opanować przez emocje, zwłaszcza gniew, furię, nadmierne troski i depresje”[7]. Naturalną konsekwencją takich rozważań jest pochylenie się nad pojęciem inteligencji emocjonalnej. Jacek Santorski we wspomnianej wyżej publikacji definiuje ją jako „sprawność w wyczuwaniu emocji i nastrojów innych ludzi i dobre radzenie sobie z własnymi emocjami”[8]. Autor przytacza też słowa Daniela Golemana, który spopularyzował pojęcie inteligencji emocjonalnej – według niego posiada ona pięć wymiarów, a są to: „rozpoznawanie własnych emocji, zarządzanie swoimi impulsami i nastrojami, zdolność wykorzystywania uczuć do motywowania siebie i kierowania swoim działaniem, empatia – rozpoznawanie i wczuwanie się w emocje i potrzeby innych ludzi oraz harmonijne zawiadywanie związkami emocjonalnymi z innymi ludźmi, zarówno w relacjach intymnych, jak zawodowych i społecznych”[9]. Pierwszy z wymienionych kroków, bez wątpienia konieczny, by móc przedsiębrać kolejne, jest dla mnie tożsamy z wolnomularską podróżą w głąb siebie. Podróż skierowaną do wnętrza postrzegam jako tytułową podróż od rozumu do serca również dlatego, że opozycja serce / rozum jest dla mnie bardzo silnie związana z opozycją wewnątrz / na zewnątrz. Umiejętność kierowania się rozumem jest w znacznym stopniu zależna od dostarczanych nam bodźców zewnętrznych, rozwijamy ją wraz z nabywanym doświadczeniem – szybciej lub wolniej, bardziej lub mniej skutecznie, w zależności od indywidualnych predyspozycji. Inteligencję emocjonalną można kształtować podobnie jak można dbać o rozwój intelektualny i rozwijać dane nam zdolności wkładając w to konkretną pracę. Punktem wyjścia dla jej rozwoju jest jednak już nie samo dostrzeganie praw rządzących światem i budowanie z nich w umyśle logicznej całości – punktem wyjścia dla człowieka inteligentnego emocjonalnie jest on sam. Powracając jeszcze na chwilę do Powieści o Róży i jej niekanonicznego odczytania na potrzeby tej deski – warto zauważyć, że celem podróży Kochanka w głąb ogrodu jest Róża, czyli zarazem źródło i uosobienie silnych emocji, podobnie jak serce, czyli rozpoznanie własnych emocji jest pierwszym celem podróży w głąb siebie.

Oddzielenie emocji od rozumu wydaje mi się więc konieczne na pewnym etapie drogi, jednak tytułowej podróży od rozumu do serca nie należy rozumieć jako podróży w jedną stronę – odbywamy ją codziennie „w tę i z powrotem”. Podróż w głąb siebie daje możliwość odkrycia, że oba te bieguny istnieją i że są tak samo ważne, podobnie jak ważne jest podróżowanie pomiędzy nimi – świadomość i umiejętność tego podróżowania to jedna z dróg do osiągnięcia harmonii wewnątrz siebie i w efekcie – oddania jej na zewnątrz.

Waleria F.   8 marca 2014


[1] Małgorzata Frankowska-Terlecka i Teresa Giermak-Zielińska, Wstęp do Guillaume de Lorris, Jean de Meun, Powieść o Róży, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1997, s. 11.

[2] Ibid., str. 14-19.

[3] Niektórzy badacze, jak autor słynnej Jesieni Średniowiecza Johan Huizinga, przeciwstawiają Powieść o Róży konwencji miłości dworskiej, zaliczając ją raczej do rozpowszechnionego w schyłkowym okresie średniowiecza stylu „lubieżno-zmysłowego” (Johan Huizinga, Jesień Średniowiecza, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1961). Rozróżnienie to oraz inne aspekty kulturowych wzorów miłości omawia szczegółowo również Krystyna Starczewska w przekrojowej publikacji Wzory miłości w kulturze Zachodu (Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1975).

[4] Analiza typów idealnych miłości i przeprowadzona na tej podstawie interpretacja historycznie uchwytnych wzorców „ludzkich działań motywowanych przez miłość” stanowi temat wzmiankowanej książki Krystyny Starczewskiej Wzory miłości w kulturze Zachodu (Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1975).

[5] Tomasz Maruszewski, Psychologia poznania. Sposoby rozumienia siebie i świata, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001.

[6] Ibid., s. 378.

[7] Jacek Santorski, Sukces emocjonalny, Wydawnictwo Jacek Santorski & Co., Warszawa, 1998, s. 43.

[8] Ibid., s. 37.

[9] Ibid